MOTYWOWANIE I ROZWÓJ PRACOWNIKÓW

5 rzeczy, które robimy, aby nas nie doceniano

Damian nie był pierwszy. I pewnie nie ostatni. Wielokrotnie w kontaktach z menedżerami spotykam się z tym, że czują się niedocenieni. Mówią: to nie ma znaczenia, co zrobię i tak nikt tego nie zauważy, ja się staram, a oni…, nikt nawet nie podziękuje, a ja tak się angażuję…

Damian jednak podszedł do sprawy metodycznie i zamiast pławić się w złości i frustracji, postawił sobie na proces coachingowy cel – chciał się przyjrzeć, co takiego robi (albo nie robi), że inni – podwładni, szef – go nie doceniają.

Okazuje się, że jest 5 zachowań, które wpływają na to, czy otrzymujemy wyrazy uznania czy nie.

 

PO PIERWSZE – SAMI NIE CHWALIMY INNYCH

Ten punkt budzi zazwyczaj największy opór – ale jak to? to ja mam pierwszy? ale dlaczego? Dlatego, że zasada wzajemności działa i tutaj. Trudno się spodziewać, że inni będą nas doceniać, jeśli my nie doceniamy ich. Ktoś musi zacząć. Dać przykład. Pokazać, że się da, że to nie boli, że od tego się nie umiera.

Możemy wyrażać wdzięczność za małe sprawy – nie musimy czekać na wielkie okazje. I nie chodzi o szampana i fajerwerki, ale o proste zauważenie, że ktoś coś zrobił, o zwykłe dziękuję.

 

PO DRUGIE – NIE POTRAFIMY PRZYJMOWAĆ POCHWAŁ

Najczęściej, gdy usłyszymy słowa uznania od innych reagujemy standardowym eee, to nic takiego albo no tak, jakoś wyszło, udało się.

Takie reakcje dewaluują pochwały, które ktoś do nas kieruje.

Zamiast tego powiedz: dziękuję, też jestem zadowolona z tego, jak zrobiłam tę prezentację albo dziękuję, też jestem dumny z tego, jak poprowadziłem te negocjacje albo cieszę się, że ci się podoba, dużo zaangażowania włożyłem w ten projekt.

Dla większości menedżerów to słowa, które nie chcą im przejść przez gardło. Mamy fałszywe przekonanie, że lepiej zaprzeczać swoim osiągnięciom, bo wtedy wyglądamy na bardziej pokornych. Ale pokora nie polega na umniejszaniu siebie – jej istotą jest adekwatna ocena własnych umiejętności.

 

PO TRZECIE – BIERZEMY WSZYSTKIE POCHWAŁY

Jaki rodzaj uznania cenisz najbardziej? Ja taki, w którym ktoś faktycznie docenia mój wkład i zaangażowanie. Cenię pochwały, kiedy wiem, że ktoś naprawdę zauważył, co i w jaki sposób zrobiłam. Nawet, jeśli efekt nie jest w 100% zadowalający, to chcę wiedzieć, że zauważył moje starania, z czym się mierzyłam, jakie słabości zwalczałam i jaką determinacją musiałam się wykazać.

Natomiast zupełnie nie trafiają do mnie ogólniki w postaci dobra robota i świetnie ci poszło, bo brzmią jak puste słowa wypowiedziane tylko po to, by coś powiedzieć. Zawsze wtedy dopytuję: miło, że to zauważyłeś, powiedz, co konkretnie ci się podobało? albo co w tym uważasz za najlepsze/najbardziej wartościowe/co ma dla ciebie największą korzyść?

Oczywiście te pytania są trudne dla współpracowników czy szefa, ale dają nam szansę na to, że usłyszymy coś więcej niż zdawkowe jesteś super. A o to nam przecież chodzi, byśmy wiedzieli za co dokładnie ludzie nas cenią.

Nie musimy zgadzać się na każdy rodzaj feedbacku. Natomiast jeśli nie zareagujemy, nie dopytamy to ludzie mogą żyć w przeświadczeniu, że to jest dla nas w porządku, że to nam wystarcza, a my cały czas będziemy sfrustrowani z powodu niedocenienia.

 

PO CZWARTE – NIE PROSIMY O INFORMACJĘ ZWROTNĄ

Często boimy się jej jak ognia. Boimy się, że jak zapytamy co myślisz o mojej pracy? albo jak oceniasz moją prezentację? albo jak ci się ze mną pracuje?, to nie usłyszymy samych pochwał.

Ten lęk wynika z tego, że mamy tendencję, by zrastać się z tym, co robimy – czyli kiedy komuś nie podoba się nasz projekt, szkolenie, raport, argumentacja to odbieramy to osobiście i deprecjonujemy całą swoją osobę (nie spodobało im się, czyli w ogóle się nie nadaję).

Prośba o feedback jest ryzykowna, bo nie zawsze wiesz, co usłyszysz, ale – i to ważniejsze – warto prosić, bo albo ktoś doceni to, co robisz albo będziesz wiedzieć, co zmienić. Zatem tak czy inaczej wyjdziesz na plus.

 

PO PIĄTE – SAMI SIEBIE NIE DOCENIAMY

Kiedy ostatnio byłeś z siebie prawdziwie zadowolona, zadowolony? Kiedy z dumą wracałeś do domu i postanowiłeś nagrodzić się za coś, co zrobiłeś w pracy? Kiedy doceniłeś samego siebie?

To po nas widać – to, czy cieszymy się z własnych osiągnięć czy koncentrujemy się na swoich brakach.

Kiedy myślimy o tym, ile jeszcze pracy przed nami, ile rzeczy nie jest zrobionych, ile celów do zrealizowania, ile umów do podpisania, ile rozmów poszło nie tak, jak chcieliśmy to również wszyscy wokół skupiają się na tym, co jeszcze jest do zrobienia i jak niewystarczająco pracujemy. Dlatego raz na jakiś czas zatrzymaj się i podziękuj – choćby na spotkaniu zespołu – i sobie i innym. Powiedz o tym, co poszło dobrze. Zauważ to, co zostało skończone. Podsumuj. Wyjdź z kołowrotka, doceń to, co za Tobą i wtedy ruszaj dalej. Z nową energią i zapałem.

 

Jeśli chcesz więcej wiedzy i inspiracji dla liderów i menedżerów zapisz się TUTAJ na SEDNOletter i od razu pobierz materiał „Co motywuje pracowników?”

You Might Also Like

poprzedni wpis
następny wpis

12 Comment

  1. Agnieszka Wróbel
    2 sierpnia 2016 at 10:31

    Iza, Iza, jak tam przyjmowanie komplementów? 🙂

  2. Izabela Rusnak Wisiorek
    19 lipca 2016 at 21:29

    Wspaniały artykuł. Czytając widziałam w nim troszkę siebie. Kompletnie nie umiem przyjmować komplementów i reaguje po prostu źle.Najwyższy czas to zmienić od dziś będę się pilnować. Jednak zacznę od tego że podziękuję sobie dzisiaj za to wszystko co zrobiłam do tej pory jak ja siebie nie będę doceniać to jak mogę oczekiwać tego od innych. Dzięki.

  3. agnieszka
    19 lipca 2016 at 12:19

    Zgadzam się, choć często zdarza się, że ta pewność siebie u mężczyzn jest tylko przykrywką. Oni również noszą w sobie ogromne pokłady zwątpienia i potrzebują docenienia. Może łatwiej im o nie prosić i z moich doświadczeń wynika też, że nie podważają tego, co dostają – nie deprecjonują pochwał tylko cieszą się nimi. Chyba napiszę o tym kolejny post 🙂 Dzięki za inspirację 🙂

  4. agnieszka
    19 lipca 2016 at 12:17

    no to zgodnie z zasadą nr 2 odpowiem: Dziękuję! Cieszę się, że ci się spodobał. Chciałam, aby był właśnie taki 🙂

  5. agnieszka
    19 lipca 2016 at 12:16

    trzymam kciuki! słońca życzę 🙂

  6. Lidia
    19 lipca 2016 at 11:54

    Ja również dziękuję za ciekawy artykuł, zmienił moje nastawienie do dzisiejszego dnia i mam nadzieje, że choć pamięć ludzka jest krótka to zachowam tych kilka Twoich słów jak najdłużej.

  7. Kri02
    19 lipca 2016 at 10:43

    Agnieszko, chcę pochwalić Ciebie za ten tekst – jest interesujący, pouczający i daje szansę na zastanowienie się nad rzeczami, o których nie zawsze myślimy. Jeżeli chodzi o zasady 1,4 i 5 to intuicyjnie stosuję się do nich. Pozostałe dwie do pomyślenia i stosowania. Pozdrawiam

  8. Warszamamka
    19 lipca 2016 at 09:29

    To, o czym piszesz wydaje mi się bardzo ważne w pracy. Tam widać, jaki występuje podział na kobiety i mężczyzn. Faceci potrafią częściej zadbać o docenienie swojej osoby. Nigdy nie negują swoich własnych decyzji, potrafią siebie zareklamować, a nawet poprosić o nagrodę za dokonania. A kobiety są bardziej bierne i zagubione w swoich postawach. Uczmy się, jak być docenioną i jak same siebie doceniać 🙂
    fajny tytuł!

  9. agnieszka
    19 lipca 2016 at 08:49

    Widzę Ewelina, że zaczynasz od punktu 5 🙂 Powodzenia!!!

  10. agnieszka
    19 lipca 2016 at 08:48

    Trzymam kciuki, Jola 🙂

  11. Ewelina
    18 lipca 2016 at 22:52

    Masz rację. Nie doceniamy same siebie. Wciąż wamagamy od siebie więcej i więcej i wciąż skupiamy się na tym czego nie udało nam się osiągnąć. Nie widzimy ogromu pracy, który wykonaliśmy. P.s. historia z szefem rewelacja. Brawo za odwagę 🙂

  12. Jola
    18 lipca 2016 at 22:48

    Ten artykuł dał mi dużo do myślenia. Wprawdzie przywykłam do chwalenia innych – wiele lat pracowałam jako nauczycielka z dorosłymi. Na wszystkich szkoleniach wpajano mi, jak ważny jest pozytywny feedback. Aż weszło mi w krew. Przyznaję, jednak, że rzadko prawię komplementy obcym (jak ty w tej kawiarni). Punkt 4 i 5 to zdecydowanie, coś nad czym muszę popracować. Zmotywowałaś mnie – dziękuję!

Comments are closed.