RELACJE W PRACY I W DOMU

OBY NAM SIĘ NIE ULEWAŁO…

Ludzie mają dla nas dobre rzeczy. Chcą nam pomóc, uszczęśliwić nas, dać to, co najlepsze.
To, co uważają, że jest dla nas za najlepsze. A co w sytuacji, gdy my mamy inny pomysł na siebie?

Barnum jest dziewięcioletnim chłopcem. Wyjechał właśnie na wakacje do domku swojego przyjaciela, Pedera. Obiad. Tata Freda jest zapalonym wędkarzem.

„-Makrela! – oznajmia ojciec i odwraca się do mnie. – Makrela? – powtarzam szeptem. – Pyszna, tłusta makrela, Barnum. W tym roku makrele przypłynęły wcześnie, ale mnie nie oszukały! (…) Kładę sobie na talerzu najmniejszą cząstkę, jaką mogę znaleźć. Matka Pedera się śmieje. – Nie musisz być taki skromny, Barnum! Na szczęście Peder bierze ode mnie rondel i on nie jest taki skromny. – Jeśli nie zjesz co najmniej trzech makreli, ojciec poczuje się cholernie urażony – mówi. Próbuję się śmiać. – Makrele są nie tylko smaczne, chłopcy. Są też zdrowe. (…) Spuszczam głowę. Makrela na talerzu. (…) Dopiero teraz czuję chorobę morską. Nie mogę się jej poddać. Nie wolno mi się zrzygać. (…) Przełykam ślinę, gładkie mięso, gładkie mięso z dna morza prześlizguje się w dół, wstaję, obchodzę dom, nie odwracając się, klękam i rzygam w trawę. – Co się z tobą dzieje, Barnum? Wycieram usta wierzchem dłoni. Peder stoi za mną. – Nie znoszę makreli – szepczę. Peder kuca nade mną. – Musiałeś się porzygać, żeby nam o tym powiedzieć?”*

Ta historia przypomniała mi o tym, że często nie komunikujemy wprost tego, co lubimy, a czego nie, jakie mamy oczekiwania, na co się zgadzamy, a co nam przeszkadza. Siedzimy przy stole życia z innymi i nie chcą sprawić im przykrości bierzemy wszystko, co nam podają. Nawet jeśli to nie nasz smak lub wiemy, że coś nam nie służy. Chcemy być uprzejmi i mili.

Aż przychodzi czas, gdy się nam „ulewa”. Nie dajemy już rady udawać. Ciało daje o sobie znać. Wtedy albo się odsuwamy od innych, wycofujemy z kontaktów albo wybuchamy agresją (im więcej tłumiliśmy w sobie niezgody tym jej więcej).

Wtedy nasi bliscy, znajomi, mają prawo być zaskoczeni – pytają: hej, co się z tobą dzieje? dlaczego wcześniej o tym nie powiedziałeś?

Zachęcam Was do tego, aby mówić o swoich preferencjach. Nie zgadzać się na coś tylko dlatego, że niezręcznie nam odmówić. Nie męczmy się. Czy my sami chcielibyśmy, aby inni brali udział w czymś, co nam wydaje się dla nich dobre, ale oni sami uznają za niewygodne, niekomfortowe, niesmaczne? Czy chcielibyśmy, aby udawali?

Rozmawiajmy. To wiele ułatwia.

* Lars Saabye Christensen „Półbrat”.

 

You Might Also Like

poprzedni wpis
następny wpis