Trójkąt? Nie, dziękuję.

Najpierw zobaczyłam jej oczy. Duże. Błękitne. Lekko przestraszone.
– Chyba potrzebuję twojej pomocy – powiedziała cicho i od razu się rozpłakała.

Klaudia ma 30 lat, męża, syna. Pracuje w międzynarodowej korporacji. Radzi sobie doskonale z zawiłościami dnia codziennego: zakupy, zajęcia pozalekcyjne, obiad, pranie, sprzątanie i cała reszta.
Tylko z telefonami od własnej matki sobie nie radzi.

– Jasiek powinien więcej czasu spędzać nad lekcjami.
– Nie możesz pozwalać, aby to dziecko o wszystkim decydowało.
– Źle się odżywiacie.
– Ty tak pozwalasz, żeby twój mąż wyjeżdżał na wyjazdy integracyjne?
– Zanzibar? Chcecie na wakacje jechać na Zanzibar?! Chyba tego nie przemyślałaś.
– W najbliższy weekend chcę, żebyście przyjechali do nas i żebyś pomogła mi porządkować kuchnię.
– Przecież ja chcę dobrze. Troszczę się. Mogłabyś okazać choć trochę wdzięczności…

I tak bez końca…

Trójkąt dramatyczny w praktyce

Prześladowca, Wybawiciel, Ofiara. Trzy postacie, którym pozwalamy czasem rozpanoszyć się w naszych relacjach.

Najbardziej obawiamy się Prześladowcy. Bo rani słowem. Ogranicza. Krzyczy. Nakazuje. Nie liczy się z naszymi emocjami. Wie lepiej. Nie odpuszcza.
Liczymy, że pomoże nam Wybawiciel. Bo wspiera. Rozumie. Wyjaśnia. Szuka rozwiązań.
I za nic nie chcemy zostać Ofiarą. Bo przegrywa. Chowa się. Unika. 

A jednak są tacy, którzy chcą z nas zrobić właśnie Ofiarę.
Czasem mąż mówiąc: do czego Ty się nadajesz? wstyd z Tobą gdzieś wyjść, lepiej się nie odzywaj przy moich kumplach.
Czasem dziecko: tata wie lepiej, ty się nie znasz; mamy moich kolegów są bardziej zadbane, nie potrzebuję cię, nigdy bym nie chciała żyć tak, jak ty.
Czasem my same myślimy o sobie: nie podołam, nie dam rady, jestem do niczego.

Tu chodzi o te wszystkie sytuacje, kiedy jesteś osądzana, krytykowana, wbijana w ziemię ostrym słowem. O momenty, które odbierają Ci energię. Czujesz się słaba i mało warta. Niepotrzebna. Nieudana. 

Zdarza się i tak, że Prześladowca przychodzi pod płaszczykiem Wybawiciela – tak, jak mama Klaudii. Mówi słodkim głosem, co możesz zrobić, a czego nie, co Ci wypada i jak masz żyć. W „białych rękawiczkach” dostajesz komunikat, że jesteś niepoprawna, niewystarczająca, nie-taka-jak-powinnaś-być.
Czasem zamiast słów jest grymas na twarzy. Zmarszczenie brwi. Skrzywienie. Udawane zdziwienie. Wszystko w imię troski o Ciebie. Serio?!!! 
Kulisz się w sobie. Zaciskasz powieki, by się nie rozpłakać. Coraz mniej w siebie wierzysz, bo wciąż nie możesz sprostać oczekiwaniom. Tak wygląda pomoc i wsparcie?

Jak się nie uwikłać?

Mnie zajęło trochę czasu, aby przejrzeć Prześladowców i nie dać się wikłać w układy trójkąta. Najtrudniej było mi z tymi, co tak niby nic nie mówili, a jednak mówili wiele.

To od czego zacząć?

Po pierwsze:
Bądź blisko siebie i bierz odpowiedzialność za swoje decyzje, wybory, życie. Nie ma opcji, żeby ludziom podobało się wszystko, co robisz. Nie musi. Naprawdę. Najważniejsze, żebyś Ty wiedziała, co jest dla Ciebie ważne i jaką drogą chcesz podążać. 

Po drugie:
Nazywaj emocje. I wyrażaj je. Jestem zła. Jestem smutna. Jest mi przykro. Nie lubię tego. A to tak. Cieszę się. Jestem zaskoczona. Jestem zmęczona. Mam nadzieję. Czuję wdzięczność.
Masz prawo do swoich emocji. Nie musisz się ich wstydzić. Nie musisz się z nich nikomu tłumaczyć. Możesz mieć na coś ochotę. A na coś nie. Możesz zmieniać zdanie.

Po trzecie:
Przyglądaj się swoim relacjom i bądź czujna, gdy ktoś próbuje wymusić na Tobie jakąś określoną rolę z trójkąta dramatycznego. Powiedz wtedy: Trójkąt? Nie, dziękuję. Nie musisz grać w żadne gry. Bądź świadoma swoich potrzeb. Zachowuj się, jak Dorosła, która wie, na co ma zgodę, a na co nie.

Po czwarte:
Krok po kroku stawiaj granice

Powiedz:

  • mamo, to moje życie, chcę żyć tak, jak chcę; jeśli będę potrzebowała rady, poproszę Cię o nią
  • podobam się sobie taka, jaka jestem, możesz uważać inaczej
  • mam inne zdanie niż Ty i ok, każde z nas może pozostać przy swojej opinii
  • trudno mi się słucha tego, co mówisz, chcę skończyć tę rozmowę TERAZ

Co Cię może wtedy spotkać? Pewnie niezadowolenie, foch, przykry komentarz. 
I poczucie winy. To normalne. Ale nie jest to powód, by dać się wikłać w rolę Ofiary. 

Bo jesteś silna. I masz prawo żyć według swoich zasad. Pozwalać. Nie pozwalać. Decydować. Śmiać się. Kochać. Wybierać. Być sobą. 

A jeśli to dla Ciebie trudne, to chętnie będę Ci towarzyszyć w znalezieniu dróg wyjścia z trójkąta. Napisz do mnie: agnieszka@agnieszkawrobel.pl

Obraz 95C z Pixabay 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *