Empatia dla siebie — i to, czego nie słyszysz, bo zbyt głośno wsłuchujesz się w innych

Ilustracja konturowa kobiety z dłonią przyłożoną do serca, otoczonej ciepłą poświatą i delikatnymi smugami — symbol empatii wobec siebie i łagodnego kontaktu z własnymi emocjami

O empatii dla innych mówi się coraz więcej i jak wiecie — sama jestem jej zwolenniczką. Uważam, że empatia zmienia relacje, sprawia, że możemy być nawzajem prawdziwi i bliscy.

Ale jest też PUŁAPKA.

Czasem, gdy tak bardzo skupiamy się na innych — możemy przestać być empatyczne DLA SAMYCH SIEBIE. A jak to zazwyczaj bywa — najpierw warto zacząć od siebie.

Na początek kilka pytań, które pozwolą Ci sprawdzić, czy zachowujesz zdrową równowagę w dawaniu uwagi — sobie i innym:

  1. Czy spędzasz więcej czasu rozmyślając nad tym, co czuje Twój partner/partnerka/dziecko/rodzic niż Ty sama?
  2. Czy podczas sprzeczki koncentrujesjesz się na tym, co druga osoba mówi — nie dbając o to, by powiedzieć to, co Ty myślisz?
  3. Czy zdarza Ci się tak bardzo wczuwać w emocje bliskich, że czujesz je tak, jakby były Twoje własne?
  4. Czy po zakończonej kłótni najbardziej jesteś przejęta tym, co teraz myśli druga strona?

Im więcej odpowiedzi „tak” — tym częściej może się okazać, że zapominasz o dawaniu empatii sobie.

Co dzieje się w ciele, gdy zapominasz o sobie?

To jest coś, o czym rzadko się mówi, gdy rozmowa schodzi na empatię. A warto.

Kiedy układ nerwowy jest stale nastawiony na innych — na ich potrzeby, nastroje, oczekiwania — ciało wchodzi w stan gotowości. W somatyce nazywamy to chroniczną mobilizacją. Nie widzisz tego w lustrze. Ale czujesz.

Napięcie w ramionach, które „po prostu jest”. Ból głowy pod koniec dnia. Trudności z zasypianiem — bo głowa wciąż kręci w kółko cudze sprawy. Poczucie wyczerpania, które nie mija po weekendzie.

To nie jest kwestia słabości ani braku siły woli. To jest psychosomatyka w działaniu — ciało sygnalizuje to, czego umysł jeszcze nie chce przyjąć: za dużo siebie dajesz, za mało sobie zostawiasz.

W terapii somatycznej uczymy się wracać do kontaktu z własnym ciałem właśnie dlatego, że to ono pierwsze wie. Zanim dojdzie do kryzysu. Zanim pojawi się wypalenie. Zanim emocje staną się nie do zniesienia.

Historia z mojego przedpokoju

Pamiętam pewne popołudnie sprzed wielu lat. Wracam po intensywnym dniu — zakupy, odbiór dzieci z przedszkola i szkoły, trzy piętra po schodach z siatami. Wchodzę do domu resztką sił.

Syn (wtedy 6 lat) ma kryzys ze zdejmowaniem kurtki w przedpokoju. Córka (3 lata starsza) staje przy mnie płacząc, że świat jest niesprawiedliwy, bo ma za dużo pracy domowej i generalnie rzuca szkołę.

Wzięłam głęboki oddech.

Nie pomogło.

Wzięłam drugi.

Zatrzymałam się i przez chwilę sprawdziłam, co dzieje się w moim ciele. Czułam ciężkość w nogach, napięcie w szczęce, pustkę tam, gdzie powinna być energia. Wiedziałam jedno: jeśli teraz zajmę się nimi, a nie sobą — za chwilę albo wybuchnę, albo będę rozżalona. Bo niezaspokojone potrzeby nie znikają, kiedy je ignorujesz. Narastają.

Powiedziałam do córki wprost: kochanie, wiem, że potrzebujesz teraz mojej uwagi i chciałabyś, żebyśmy porozmawiały o szkole. Ale absolutnie nie jestem w stanie Ci tego teraz dać. Jestem wykończona i potrzebuję 15 minut w ciszy.

I patrzyłam, co się stanie.

Córka otarła łzy, powiedziała: no to ok, mamo — i zaraz potem do brata: idę ci pomóc, bo mama chce chwilę odpocząć.

Usiadłam z wrażenia. Jakie to proste. I jak bardzo zależy od jednej rzeczy — bycia w kontakcie ze sobą.

Jak dawać sobie empatię — w praktyce

Kiedy zauważysz, że jesteś zbyt wciągnięta w czyjeś emocje, zatrzymaj się i — zanim cokolwiek zrobisz — sprawdź, co czujesz w ciele.

To nie jest metafora. Dosłownie: połóż rękę na klatce piersiowej albo na brzuchu. Zrób trzy spokojne oddechy. Zapytaj siebie: jak ja się teraz mam? co ja teraz czuję? czego teraz potrzebuję?

Ten kontakt z własnym ciałem — to jest właśnie somatyka. Nie technika. Nie ćwiczenie. Nawyk powracania do siebie. Codziennie, wielokrotnie.

Dopiero z tego miejsca możesz naprawdę zdecydować, ile masz do dania. I czy w tej chwili — masz cokolwiek.

Empatia dla siebie nie polega na tym, żeby przestać dbać o innych. Polega na tym, żeby zadbać o siebie wystarczająco, żeby dawanie innym było wyborem — a nie wyczerpaniem.

Przeczytaj też: