Na początek chcę podzielić się z Tobą osobistą historią.
Kilka lat temu, w wakacje, mój syn wylądował w szpitalu.
Akcja była szybka — z powodu silnych bólów brzucha musieliśmy odebrać go z obozu. Potem lekarz, SOR, USG, brak jednoznacznej diagnozy, rezonans, brak jednoznacznej diagnozy, kroplówki, pobierania krwi, brak jednoznacznej diagnozy, kolejne USG, brak jednoznacznej diagnozy, ściągnięcie przez szpital super-mega-pani-ekspertki, kolejne USG i… wstępna diagnoza.
Nareszcie. Po sześciu dniach.
Po sześciu dniach, w których odezwały się moje — zdawało mi się, że przepracowane — doświadczenia traumatyczne z czasu, gdy Szymon (15 lat wcześniej) urodził się jako wcześniak z wagą 650 gramów i prawie trzy miesiące spędził w szpitalu, najpierw na OIOMie, potem na intensywnej opiece neonatologicznej.
Byłam zaskoczona, jak bardzo coś, co wydarzyło się tak dawno i co wielokrotnie już w sobie „opiekowałam”, nagle się uaktywniło i próbowało mnie rozregulować.
Byłam też wdzięczna. Że mam świadomość tego, skąd bierze się mój lęk — że to nie tylko odpowiedź na aktualną sytuację, ale przede wszystkim echo przeszłości.
I że wiem, co robić, gdy ziemia usuwa mi się spod nóg.
Spokój czy stabilizacja? To nie to samo.
Ucząc się u terapeutki traumy Sabiny Sadeckiej, usłyszałam ważne rozróżnienie — między spokojem a stabilizacją.
Spokój to coś, o czym bardzo wiele osób marzy. Osoby, które przekraczają próg mojego gabinetu, często mówią, że chciałyby go więcej — spokoju na zewnątrz (żeby trudne sytuacje po prostu przestały się zdarzać) i spokoju wewnątrz (żeby trudne myśli i emocje w końcu odpuściły).
Wyobrażam sobie spokój jak taflę jeziora w cichą letnią noc. Ciepła woda, ledwo zauważalne ruchy powierzchni, szeroki i jasny horyzont. Mogłabym tak stać bez końca.
No kto by tak nie chciał?
Niestety — taki spokój rzadko bywa dostępny. Życie serwuje nam raczej wzburzone morze: sytuacje, które nas zaskakują albo przeciążają, mnóstwo decyzji do podjęcia, rzeczy, na które nie mamy wpływu, martwimy się o bliskich, dopada nas bezradność, frustracja, niewiadoma.
Możemy zapomnieć o błogim spokoju.
Ale nie możemy zapominać o stabilizacji.
Stabilizacja to mocne stanie na nogach — nawet gdy uderza w nas fala.
Nie chodzi o to, żebyśmy się nie chwiali. Chodzi o to, żebyśmy po tym chwianiu wracali do równowagi. Żebyśmy nie przewracali się. Żebyśmy — zamiast reagować automatycznie i na oślep — potrafili zatrzymać się i świadomie wybrać odpowiedź na to, co nas spotyka.
Czego potrzebuje Twoje rusztowanie?
Stabilizację buduję na tym, co za Sabiną nazywam rusztowaniem.
Wyobraź sobie budkę ratowników na wzburzonym morzu. Stoi stabilnie pośrodku fal. Ty jesteś na jej szczycie — bezpieczna, z „lotu ptaka” przyglądasz się temu, co się dzieje w Tobie i wokół Ciebie. I dopiero wtedy reagujesz.
Żeby rusztowanie było stabilne, potrzebujemy zadbać o trzy rzeczy.
1. Kontakt z ciałem
Kontakt z ciałem to sposób, w jaki postrzegasz swoje ciało — i to, czy masz pewność, że udźwignie ciężar tego, co się dzieje.
Nie chodzi o bycie sprawną fizycznie. Chodzi o uważność — o to, żeby zauważać, co ciało do Ciebie mówi, zanim zacznie krzyczeć.
Swoją świadomość ciała buduję przez regularną jogę, ćwiczenia na siłowni, uważne spacery, ale też przez techniki oddechowe i somatyczne z podejścia Somatic Experiencing.
Uważny kontakt z ciałem pozwala szybciej wyłapywać jego sygnały — i szybciej na nie odpowiadać. Nie dopiero wtedy, gdy boli głowa, barki są jak beton, a w nocy nie można zasnąć. Wcześniej. Gdy jest jeszcze przestrzeń na łagodną interwencję.
Uważny kontakt z ciałem zaczyna się od jednej prostej rzeczy — od umiejętności rozpoznawania, co w danej chwili w nim czujesz.
Przygotowałam dla Ciebie krótką listę po wrażeniach płynących z ciała — żebyś wiedziała, czego szukać i jak to nazywać. Możesz go pobrać bezpłatnie, zapisując się do mojego newslettera Wdech i Wydech.
2. Kontakt z umysłem
Kontakt z umysłem polega na uważnym rozróżnianiu — co naprawdę się dzieje, a co jest moją wewnętrzną interpretacją nasączoną wspomnieniami, lękami i obawami.
Nasze myśli to nie fakty. To filtr, przez który patrzymy na świat — i często filtr bardzo zabrudiony przez przeszłość.
Możemy nauczyć się zatrzymywać fale myśli, w które nasz umysł tak chętnie się wkręca. Możemy uczyć się wybierać podejście do tego, co nas spotyka — zamiast być niesionymi przez automatyczne reakcje.
To wymaga ćwiczenia. Ale jest możliwe.
3. Kontakt z ludźmi
Kontakt z ludźmi to budowanie więzi — i bycie w łączności z tymi, których obecność nas wyregulowuje.
Masz pewnie takie osoby, przy których wchłaniasz emocje jak gąbka — i takie, przy których czujesz się stabilniej. Nie chodzi o to, żeby otaczać się tylko radosnymi i lekkimi. Chodzi o coś głębszego: o to, żeby być blisko drugiego człowieka — w jego smutku, w jego lęku, w jego trudności — i jednocześnie nie tracić siebie.
Można się tego nauczyć. Można nauczyć się być oparciem dla kogoś, nie nasiąkając jego stanem. To jedna z piękniejszych rzeczy, jakie możemy sobie dać.
Co pomogło mi przez te sześć dni?
Wracam do szpitala i do mojego syna.
Przez te sześć dni czerpałam ze wszystkich trzech filarów rusztowania.
Chodziłam na spacery — uważnie, nie na „odhaczenie”. Świadomie oddychałam, gdy czułam, że zaraz mnie przykryje fala lęku. Sprawdzałam w sobie, skąd bierze się mój nadmiarowy niepokój i przywoływałam do siebie historię Szymona jako wcześniaka — nie po to, żeby ją odpychać, ale żeby się z nią spotkać. I sięgałam po ciepło najbliższych mi ludzi.
Dlatego przeszłam przez to suchszą stopą, niż mogłoby się wydawać.
Rusztowanie działało — nie dlatego, że wyeliminowało lęk. Ale dlatego, że gdy lęk przychodził, miałam w sobie wystarczająco dużo stabilności, żeby go nie stać się nim.
Jak jest Twoje rusztowanie?
Zanim zamkniesz tę stronę — zatrzymaj się na chwilę.
Jak jest z Twoim kontaktem z ciałem? Z umysłem? Z ludźmi?
Który filar jest mocny, a który domaga się uwagi?
Rusztowanie buduje się zanim nadejdzie fala. Nie w środku sztormu — wtedy jest już za późno na budowę. Wtedy możemy tylko trzymać się tego, co już zbudowałyśmy.
Zadbaj o swoje rusztowanie teraz. Fale przyjdą — to pewne.
Ale możesz być gotowa.
Może zainteresować Cię także:
- Jak szybko obniżyć napięcie w ciele? Prosta technika, która działa.
- 4 techniki oddechowe, które obniżają napięcie i regulują układ nerwowy.
- Jak praca z ciałem pomaga uwolnić stres i traumę? Somatic Experiencing krok po kroku.
- Ciągłe napięcia albo brak siły? Wyjaśnienie z perspektywy ciała.

